Bieg Uśmiechu 2020 Nordic walking – zwycięstwo! :)

Kolejny start w ramach Grand Prix Warszawy w Nordic walking i kolejne zwycięstwo. Czas na mecie 30:51 (kabackie 5 km). Tempo raczej równe od początku do końca. Kondycyjnie czułem się nieźle. Czy mogło być lepiej?

Chyba się… spóźnię na start 🙁

Tak myślałem, kiedy “cisnąłem” metrem na warszawskie Kabaty. Konfiguracja autobus-metro nie była dla mnie zbyt pomyślna pomimo tego, że wcześniej zaplanowałem (i wyliczyłem!) sobie wyjście z domu na zawody. Jak to jednak bywa, mój czasowy bufor bezpieczeństwa zmniejszył się bardzo wyraźnie, kiedy udał mi się dotrzeć do metra. Na pocieszenie pomyślałem sobie, że jestem już wstępnie przebrany na start. Rozgrzewkę – niestety – będę musiał pominąć, albo będzie baaardzo ekspresowa. Dojeżdżając na stację “Kabaty” wiedziałem, że będzie mnie czekał co najmniej szybki trucht do miejsca zawodów.

fot.: zawody nordic walking | Bieg Uśmiechu 2020 | Paweł Kowalik

15 minut do startu

W tempie błyskawicy udało się odebrać numer startowy. Tyle dobrego, że nie trafiłem na większą kolejkę i całość wyszła bardzo sprawnie. Mogłem już głębiej odetchnąć i zacząć się przygotowywać do startu. Kilka krótki przebieżek z kijkami, żeby sprawdzić, jak trzymają się rękawiczki i trzeba było już przesuwać się do okolic startu. Ważne, że udało się dotrzeć o czasie!

No to lecimy, znaczy, idziemy!

Odpaliłem zegarek i ruszyłem. Od razu widać było, że jeden z zawodników ma bardzo dużo werwy. Ruszył tak mocno, że na dystansie 100 metrów zbudował sobie już 8-10 metrów przewagi. Starałem się utrzymać to tempo, ale poczułem, że moje nogi nie podążają za głową, która chce szybciej. Zastanawiałem się tylko, czy ile brakuje mi do pełnego zakwaszenia mięśni i kiedy nogi przestaną mi podawać. Starałem się iść mocno, ale czułem, że idąc dalej tym samym tempem niedługo… będę tego żałował.

fot.: zawody nordic walking | Biegu Uśmiechu 2020 | biegi.waw.pl [źródło]

Wyprzedzam!

Szarża wcześniej opisywanego zawodnika trwała mniej więcej do 500-600 metra. W tym momencie udało mi się go dopaść. Widziałem, że nie jest już tak aktywny i zwyczajnie zwalnia. Czułem się w miarę, dlatego postanowiłem go wyprzedzić. Udało mi się to i przed pierwszym zakrętem na prawo w las już prowadziłem. Zastanawiałem się, czy zawodnik odżyje i będzie starał się trzymać moich pleców. Starałem się nie zwalniać i trzymać mocne, ale rozsądne tempo. Pomyślałem sobie w duchu “oby do 3 kilometra” i cisnąłem dalej w asyście pilota trasy.

2, 3 kilometr

Nie kontrolowałem tego, gdzie jest mój przeciwnik. Wiedziałem, że nie ma to większego sensu i żeby wygrać, trzeba po prostu być najlepszym tego dnia. Dlatego nie kombinowałem, mocno pracowałem ramionami. Co istotne, bardzo mocno starałem się trzymać maksymalnie poprawną technikę nordic walking. Próbowałem kontrolować poszczególne kąty wbijania kijów, pracę ramion. Chciałem być zadowolony z tego, jak idę po swoje kolejne zwycięstwo. Teraz, kiedy miałem na to przestrzeń, było to jak najbardziej możliwe.

3,4 kilometr

W sumie nie do końca wiedziałem, jaką mam przewagę. Cały czas wmawiałem sobie, że przeciwnik jest gdzieś tam za moimi plecami. Dlatego nie chciałem, żeby zobaczył, że folguje tempo, nie daję rady. Tak sobie myślałem 🙂 i dlatego cały czas cisnąłem do przodu. Szło mi się coraz lepiej, nogi “dopasowały” się do progu bólu, który był dla mnie akceptowalny. Gdzieś między 3 a 4 kilometrem marszu nordic walking spotkałem panią, która zabezpieczała trasę zawodów. Biła brawo, a ja poza “dzięki, dzięki” krzyknąłem do niej, żeby powiedziała, jaką mam przewagę nad drugim zawodnikiem. Początkowo się nie zrozumieliśmy, bo odpowiedziała mi, że do mety jeszcze trochę i dam radę ^^. Na kolejnym, cięższym już wydechu, spytałem po raz wtóry o to samo – czy ktoś jest za mną? Machnęła tylko ręką i powiedziała “daleko, bardzo daleko”. Oczywiście, nie uwierzyłem jej xD i pocisnąłem dalej.

Do mety!

Nawet na ostatnim kilometrze nie byłem na 100% przekonany o tym, że wygram. Cały czas czaiła się w mojej głowie wizja tego, że ktoś wyskoczy mi zaraz za pleców i wyrwie przed metą, a ja będę tylko bezranie przebierał kijami i zgrzytał zębami. Dopiero na ostatnie prostej, kiedy obejrzałem się za siebie, trochę odpuściłem. Ciężko to by było już przegrać, bo nie widziałem nikogo za sobą. W znakomitym nastroju przekroczyłem linię mety i zatrzymałem Garmina. Zwycięstwo! 🙂 Tutaj możecie sprawdzić wyniki zawodów Bieg Uśmiechu 2020 Nordic walking 5 km.

fot.: zawody nordic walking | Bieg Uśmiechu 2020 | biegi.waw.pl [źródło]

Przemyślenia po zawodach

Wydaje mi się, że jeszsze sporo wody w Wiśle upłynie, zanim na moich startach zapanuje… spokój. Pomimo tego, że wiem, iż jestem nieźle przygotowany i legitymuje się już całkiem niezłym tempem startowym, to cały czas ma jakieś obawy. Zwłaszcza, gdy prowadzę w zawodach. Wydaję mi się (i mam taką nadzieję), że przyjdzie mi to z czasem. Kiedy to następi i po ilu zawodach? Nie mam pojecia.

fot.: zawody nordic walking | Bieg Uśmiechu 2020 | biegi.waw.pl [źródło]

Tempo na zawodach. Te zakończyłem z czasem o prawie minutę gorszym, niż poprzednio. Wtedy do 3 kilometra rywalizowałem kij w kij z innym zawodnikiem. Podczas Biegu Uśmiechu nie miałem takiej możliwości. Słowem, jeśli chciałbym kręcić jakieś życiówki na poszczególnych trasach, to muszę kogoś gonić. Tym razem nie było wolno, bo jednak 31 minut zostało rozmienione, ale pokazuje to tylko, jak ciężko motywować się, idą samemu i do tego – na pierwszej pozycji.

To był bardzo dobry start, okraszony najwyższym miejscem na podium. Oby takich było więcej!

p.s. z nagrody z zawodach chyba najbardziej była zadowolona żona Monika ^^

fot.: zawody nordic walking | Biegu Uśmiechu 2020 | Paweł Kowalik

 845 wszystkie wyświetlenia,  1 wyświetelenia dzisiaj

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Blog o nordic walking to wirtualne miejsce, gdzie znajdziesz podstawowe informacje o nordic walking. To sposób na przelanie wszelkich przemyśleń na temat nordic walking przez właściciela blog-nordic-walikng.pl - Pawła Kowalika.